-
Szukaj
Szukanie zaawansowane

Podlasie wielokulturowe?


Wielka synagoga w Tykocinie, fot. Adam Kundzicz, gdziebylec.plNigdy nie byłem w synagodze. Jakoś tak wyszło. W cerkwiach, soborach, klasztorach, katedrach, bazylikach większych i mniejszych, kolegiatach, meczetach, monasterach byłem, na kirkutach, mizarach, nekropoliach świeckich i górach krzyży również, przy świętych źródłach, w katakumbach, kryptach, grotach, na wieżach i dzwonnicach, na festiwalach kultury żydowskiej, nawet na gruzach bożnicy, ale w ocalonym na polskiej ziemi żydowskim domu modlitwy jakoś nie. A chodzę po świecie już więcej lat, niż chodził Jezus. Dlatego wycieczka do Tykocina przyprawiała mnie o dreszcz zbliżania się do Tajemnicy.

W 1939 roku i w pierwszych latach wojny, gdy Niemcy dopiero przymierzali się do zagłady europejskich Żydów, w czasach nie tak przecież odległych, bo pamiętanych wciąż przez prawie dwa miliony Polaków, współistnienie ludności wyznania mojżeszowego i chrześcijan, było czymś tak oczywistym, jak współcześnie np. czerwone i zielone światła na przejściach dla pieszych. Każde dziecko w Polsce wiedziało, kto nie je wieprzowiny, kogo nie dotyczy koszerność, która rodzina świętuje w piątki, która w soboty, a która w niedziele. Byle smark rozpoznawał, kto mówi w jidysz, kto po rosyjsku, kto po niemiecku, a kto po prostu; jakie rysy wyróżniają Tatarów, co to Galicja, asymilacja, że kościół bonifratrów to zupełnie coś innego, niż reformowany.

Kościół Trójcy Przenajświętszej w Tykocinie, fot. Adam Kundzicz, gdziebylec.plTykocin, malutkie miasteczko liczące 2 tysiące mieszkańców, zabytkiem i to głównie pożydowskim zabytkiem stoi. Autokarami zjeżdżają turyści z całej Polski, pojawiają się grupy z Izraela i USA, spędzają kilka godzin i jadą dalej. Parę złotych, euro lub dolarów zawsze zostawiają. Bilety wstępu niedrogie, obiad w TejszyRestauracja Tejsza pyszny i raczej tani, zatem ceny nie odstraszają, wręcz zachęcają turystów do reklamowania przyjaznego miejsca. Nieprzygotowanych szokuje architektoniczny rozmach katolickiego kościoła pw. Trójcy PrzenajświętszejKościół pw. Trójcy Przenajświętszejz połowy XVIII w., Wielkiej SynagogiSynagoga w Tykocinie z 1642 r., kilka rynków, czy choćby pomnik hetmana CzarnieckiegoPomnik hetmana Stefana Czarnieckiego, drugi - po warszawskiej Kolumnie ZygmuntaKolumna Zygmunta - najstarszy świecki pomnik w Polsce. Trzeba poznać nieco historii ostatnich Jagiellonów, by zrozumieć, skąd w tak skromnej miejscowości tak ważne zabytki i dzieła sztuki. To w Tykocinie Zygmunt August umieścił arsenał Rzeczypospolitej, tutaj przechowywał królewską bibliotekę, arrasy i skarb. Na zamku w Tykocinie w następnym stuleciu urządził też skarbiec rosnący w siłę magnat Stefan Czarniecki, znany obecnie już chyba tylko dzięki słowom Mazurka Dąbrowskiego.

Kościół Trójcy PrzenajświętszejKościół pw. Trójcy Przenajświętszej jest potężny i przepiękny, z parawanową, arkadową fasadą, która zdaje się obejmować rozciągający się przed nią rynek matczynymi ramionami. Polichromie Sebastiana Ecksteina, syna Franciszka (twórcy iluzjonistycznych fresków w kościele pijarów w Krakowie) pokrywają sklepienie, ściany trzech naw, kruchty i prezbiterium. Jak cały wystrój świątyni – złocony ołtarz główny, ołtarze boczne, chór z pięknymi organami, ambona, portrety Branickich itd. - przenoszą wiernych i odwiedzających w dawno miniony świat strojnego baroku, nieokiełznanego rokoka, wciągają jak dobrze opowiadana baśń o księżniczkach, saskiej porcelanie i czwartkach króla Stasia. Choć widać pierwsze jaskółki renowacji i remontu, trzeba jednak zauważyć, że jeden z najlepiej rozpoznawalnych kościołów Podlasia - jak zresztą setki zabytkowych perełek w naszym kraju - woła o pomoc konserwatorów, historyków sztuki, bogatych sponsorów i urzędników odpowiedzialnych za ratowanie kulturowego dziedzictwa. Przykre wrażenie robią pęknięcia, zawilgocenia, odpadający tynk, sczerniałe hełmy wież, odbarwienie elewacji i bogato zdobionych wnętrz.

Zamek w Tykocinie, fot. Adam Kundzicz, gdziebylec.plSzkoda, że prywatny inwestor wolał włożyć kilkanaście milionów złotych w budowę sztucznego zamkuZamek w Tykocinie po drugiej stronie malowniczej Narwi. Ceglana budowla powstająca w XXI wieku na fundamentach renesansowej rezydencji, paradoksalnie staje się jednym z symboli Tykocina. Niestety dla zwiedzających, którzy cokolwiek wiedzą o chronologii stylów, ta pseudośredniowieczno-pseudorenesansowa trawestacja jest - sięgnijmy po cytat z Witkacego - „mózgiem wariata” w architekturze. Przypominająca neogotycką przeróbkę górna część jednej z baszt, ma prawdopodobnie naśladować XV-wieczne umocnienia obronnej warowni. Sęk w tym, że w tym miejscu w średniowieczu, według wykopalisk zleconych przez samego inwestora, stał... drewniany zamek. Na dziedzińcu straszy gigantyczny parasol rodem z piwnego ogródka, wszystko obliczone na jak najszybszy zwrot z inwestycji.

A przecież nieporównanie większą atrakcją turystyczną, historyczną, kulturalną i etnograficzną jest zespół budynków Wielkiej SynagogiSynagoga w Tykocinie i Domu TalmudycznegoMuzeum w Tykocinie - Dom Talmudyczny! W XX-leciu międzywojennym w Polsce istniały tysiące żydowskich domów modlitwy. Teraz musimy przemierzać setki kilometrów, by dotrzeć do pojedynczych ostańców. W Domu Talmudycznym trafiamy na ekspozycję poświęconą Glogerowi i dziejom miejscowego aptekarstwa. Jedynym akcentem żydowskim są fotografie z początków XX wieku ze znamiennymi opisami: Ubogi Żyd, 1916 czy Żydówka tykocińska. Widocznie Żydzi, w przeciwieństwie do Tykocinian innych wyznań, nie nosili nazwisk, imion, nie wykonywali żadnych zawodów, nie tworzyli stowarzyszeń lub innych organizacji społecznych, nie zasłużyli się niczym dla miasta, nie zostawili po sobie dokumentów, książek, domów, gruntów...

Za to w przestronnym polichromowanym wnętrzu XVII-wiecznej, barokowej bożnicy tykocińskiej możemy zobaczyć okazałą, murowaną bimę (żydowski odpowiednik ambony i kazalnicy), otoczone roślinnym ornamentem hebrajskie i aramejskie napisy na ścianach, współcześnie tkany i zdobiony aksamitny parochet zasłaniający wnękę ołtarzową (Aron ha-kodesz), w gablotach tałes, tasy, korony Tory, stare tefilin, świeczniki zapalane podczas Chanuki. Warto także spytać o rekonstrukcję gabinetu rabina i wieczerzy paschalnej (Seder Pesach) w wieży synagogi.

Osoby poszukujące atmosfery właściwej dla miejsca, gdzie styka się metafizyka i mistyka z doczesnością, będą jednak zawiedzione, jeśli nie trafią tu przypadkiem na zbiorowe modły ortodoksyjnych Żydów. Pracownicy Muzeum Podlaskiego w Białymstoku, którego oddziałem jest tykocińskie Muzeum Kultury ŻydowskiejMuzeum w Tykocinie, nie dzielą się wiedzą o tym wyjątkowym miejscu. Może jej po prostu nie mają? Sprawdzają tylko bilety. Nie informują, że wspólna obecność kobiet i mężczyzn w jednym pomieszczeniu tradycyjnej synagogi byłaby nie do pomyślenia. Nie namawiają, a wręcz zniechęcają turystów do tradycyjnych w kulturach Wschodu form okazywania szacunku. Nakrywanie głowy przez nie-Żydów, świadczące o bojaźni Bożej lub co najmniej o poszanowaniu odwiecznego zwyczaju panującego w miejscach modlitwy ŻydóPomnik Truskawkowej Księżniczki w Korycinie, fot. Adam Kundzicz, gdziebylec.plw, jest w Tykocinie traktowane jak niegroźna fanaberia. To może szokować gości z krajów o silniejszej, niż w Polsce, pozycji judaizmu. Mimo że do meczetów w Bohonikach i Kruszynianach turyści karnie wchodzą boso, a w kościołach chrześcijańskich od Bałtyku po Tatry mężczyźni wchodzą z gołymi głowami, po Wielkiej Synagodze w Tykocinie można paradować bez kipy, jarmułki, czapki, mycki, kaptura, chustki, turbanu, czegokolwiek... Jest to przyjmowane ze zrozumieniem przez miejscową ludność - koronny argument: „ta synagoga jest już nieczynna”, co zaskoczony autor niniejszego tekstu usłyszał wielokrotnie w rozmowach na ten temat z mieszkańcami Podlasia. Ci sami ludzie za naturalne uważają zdejmowanie lub uchylanie czapki podczas mijania, nawet w autobusie, budynku kościoła lub przydrożnego krzyża.

Potrzeba jeszcze wielu lat na wyrobienie dystansu do zbyt nagle i brutalnie przerwanej historii tutejszego współbytowania kultur i religii. Zanik nieufności, wzajemnych oskarżeń i obaw o potencjalne roszczenia finansowe, chyba dopiero w kolejnych pokoleniach może doprowadzić do życzliwego zainteresowania i chęci poznania dawnych sąsiadów, wypieranych przez dekady PRL z naszej zbiorowej pamięci. Nie dojdzie wtedy może już do wypasania bydła na najstarszym obecnie na Podlasiu, tykocińskim kirkucie (2008), czy wyrzucania do rzeki zabytkowych ksiąg uratowanych z pożaru synagogi (1965). Potrzeba nieco więcej wyczucia proporcji, empatii i taktu, niż wykazują choćby władze niedalekiej gminy Korycin. Od 2011 r. pamiątkowa tablica na rynku, nieopodal pomnika Truskawkowej KsiężniczkiPomnik Truskawki - Truskawkowa Księżniczka, zawiera następującą zbitkę zdań: Podczas II wojny światowej korycińscy Żydzi zostali wymordowani przez Niemców w Treblince. Dziś w Korycinie warto zjeść Ser Koryciński...

Straciłem apetyt.

Przemysław Pawlak, gdziebylec.pl

Komentarze i oceny

Brak komentarzy
 

Dodaj komentarz

Zaloguj się tutaj


 -

Właściciel serwisu:                   Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright 2010-2017 © gdziebylec.pl – cała Polska w kieszeni           Developed by:   Projektowanie stron WWW