-
Szukaj
Szukanie zaawansowane

Rowerem na pograniczu województw

Gdziebylec manio378, dodał wspomnienie 28 Sierpnia 2013r. o 09:38
Rodzaj wyciaczki: rower

Województwo: mazowieckie podlaskie
Region: Podlasie i Suwalszczyzna
Miasto / Miejscowość: Korczew Drohiczyn Klekotowo Ogrodniki Turna Mała Kózki Mężenin Drażniew
Opis wspomnienia:

Trasa wycieczki

Ta wycieczka udowodniła jak piękny krajobraz można mieć tuż pod swoim domem i nie do końca być tego świadomym. Wyjazd zaczynamy w Siedlcach. Tutaj pakujemy rowery na samochód i udajemy się do odległego o 30 kilometrów Korczewa.
Link do trasy endomondo: KLIK

Wyprawę zaczynamy od pięknego pałacu w Korczewie (Pałac w Korczewie). Tu parkujemy i zdejmujemy rowery z samochodu. Przed wyruszeniem w trasę warto przespacerować się po malowniczym przypałacowym parku na terenie którego można znaleźć mniejszy pałacyk letni zwany Syberią. Niestety nieco zdewastowany, ale powoli przywracany do pierwotnego stanu. Kolejną ciekawostką zlokalizowaną na terenie parku jest kamień "menhir" z czasów przedchrześcijańskich, który podobno, nadal ma moc spełniania życzeń podobną do kamienia z Białowieży (ale o tym przy innej okazji). Po spacerze warto zwiedzić również wnętrza samego pałaców, który odradza się niczym feniks z popiołów. Pamiętam jak jeszcze kilkanaście lat temu, w czasach podstawówki byłem tutaj na wycieczce. Gołe mury, odpadający tynk, teraz jest zdecydowanie ładniej. O czym chyba najdobitniej świadczy fakt, że w salach podczas zwiedzania zaczyna robić się tłoczno, co jest wyraźnym sygnałem do odpalania rowerów. 

Z Korczewa ruszamy w kierunku Szczeglacina. Pierwszy kilometr to najpiękniejsze co może przydarzyć się cykliście. Równy asfalt, prędkościomierz pokazuje okolice 50 km/h bez kręcenia pedałami. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Ze Szczeglacina kierujemy się na Mogielnice (jedyną możliwą asfaltową drogą) i dalej w kierunku drogi krajowej numer 62. O tym, że do niej dotarliśmy informuje nas drogowskaz.

 

Drogowskaz

Jak wiadomo poruszanie się rowerem po polskich drogach krajowych jest równie przyjemne jak wycieczka do urzędu skarbowego, jednak na całe szczęście krajowa 62 jest tak usytuowana, że ruch na niej jest raczej niewielki. Z resztą pojawiamy się na niej tylko na chwilę aby przekroczyć Bug. Obieramy kierunek na Siemiatycze. 
Na moście przekraczamy granicę województw i tym samy wjeżdżamy w strefę zagrożenia wystąpienia afrykańskiego pomoru świń, o czym informuje znak.

 

Znak na moście

 

 Zaraz za mostem, na pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w prawo, wjeżdżając do miejscowości Tonkiele. Od tego momentu do samego Drohiczyna jedziemy oznakowanym szlakiem rowerowym. Na początku prowadzi on asfaltem, następnie przechodzi w dosyć twardy i szeroki szuter (rowery szosowe również powinny sobie tutaj poradzić). Po obu stornach możemy co jakiś czas podziwiać pozostałości bunkrów, wykorzystywane obecnie jako magazynie przez niektórych rolników. Po prawej stronie natomiast prawie cały czas widzimy Bug. Szutrówka znów przechodzi w asfalt. Wjeżdżamy do Drohiczyna. Jest to miasto w którym na prawdę można się zakochać, toteż opisywanie go pozostawiam na oddzielny wpis. Są dwie możliwości, skręcić w prawo zgodnie z drogowskazem "na prom" (nie polecam osobom poruszającym się rowerami szosowymi, chyba, że lubią spacery z rowerem) lub pojechać prosto w stronę "centrum".

Prom na Bugu w Drohiczynie



Wybieramy tą opcję i po chwili wspinaczki po asfalcie dojeżdżamy do pięknego budynku seminarium. Otwarta brama kusi do tego aby tam wjechać i podziwiać panoramę Bugu co też uczyniliśmy. Przy okazji musze przyznać, że zaskoczyła nas życzliwość księży/kleryków gdyż nikt nawet nie próbował nas wygonić.

 

 

Drohiczyn

Drohiczyn jest też idealny (a za razem chyba ostatnim miejscem na naszej trasie) aby coś zjeść. Niestety baza turystyczna nie jest bardzo rozbudowana. Ja zdecydowanie polecam restaurację zamkową. Solidny, dwudaniowy obiad można tu znaleźć w granicach 15-50 PLN od osoby, zależnie od tego na ile wyszukanym podniebieniem dysponujemy. Jednak będąc w takim miejscu polecałbym kuchnie lokalną. Po chwili wytchnienia nastaje pora na jeden z mniej przyjemnych elementów podróży. Odcinek Drohiczyn-Klekotowo musimy pokonać drogą krajową nr 62. Wiem, że różne mapy różnie pokazują i z niektórych wynika, że da się podróżować brzegiem Bugu. Sprawdziliśmy to na własnej skórze i każda polna droga kończy się wcześniej lub później utknięciem po piasty w piachu, błocie lub jazdą "na kompas" po niekoszonych łąkach. 

Finał jazdy brzegiem rzeki




Gdy po lewej stornie mijamy hotel Drohicki przed naszymi oczami ukazuje się długi, kręty podjazd. Jednak Warto w sobie znaleźć wtedy na tyle wewnętrznej siły aby oderwać wzrok od drogi i spojrzeć w prawo. Otoczony piachem, nieco zapadnięty stoi tam największy bunkier na naszej trasie. Budynek na prawdę robi wrażenie. Dalej jest już coraz równiej, a ruch samochodowy nie przeszkadza w spokojnej jeździe.

 

Droga Krajowa 62


 W Klekotowie skręcamy w prawo i po raz kolejny trafiamy na oznakowany szlak rowerowy którego trzymamy się do miejscowości Turna Mała. Początkowo dobry asfalt zamienia się w coraz gorszy, następnie wjeżdżamy na szuter, ale dosyć ubity. Po raz kolejny również rowery szosowe powinny dać radę. Droga prowadzi malowniczym brzegiem Bugu. W miejscowości Turna Mała na 39 kilometrze naszego wyjazdu docieramy do drogi krajowej numer 19. Zdecydowanie bardziej ruchliwej niż 62, ale pojawiamy się na niej tylko na chwilę aby po raz kolejny skorzystać z mostu na Bugu. Wracamy do województwa mazowieckiego, wita nas miejscowość Kózki, przy drodze sklep i bar więc gdyby ktoś miał potrzebę chwili odpoczynku lub zapoznania się miejscową ludnością miejsce jest wręcz idealne z czego korzystamy. 

Po małej pauzie ruszamy dalej, kierując się na Bindugę. Po tej stronie Bugu droga wije się pomiędzy sadami i rzeką. Krajobraz wręcz bajkowy.  Niestety nastrój psuje nieco fragment zdewastowanej "drogi niczyjej" pomiędzy powiatami Łosickim i Siedleckim, do naprawy której nikt się nie poczuwa. Jednak na mieszanka szutru i betonu ma też swoje plusy. Jadąc powoli przez las można dostrzec całą łosią rodzinę stojącą przy drodze, co wynagradza trud przebycia tworu drogopodobnego. 

Następnie miejscowość Drażniew i Góry przed którymi jest co prawda dosyć łagodny ale bardzo długi i męczący podjazd. Jednak nazwa daje nadzieje, że dalej będzie już tylko "z górki". I rzeczywiście tak jest. Niestety tylko przez krótką chwilę  bo wjazd do Laskowic to kolejny długi podjazd, na szczęście już ostatni na trasie. Pomimo tego, że do końca trasy pozostało niewiele kilometrów, warto urządzić jeszcze jeden postój (chociaż to mocno zależy od pory dnia i pogody) Warto zatrzymać się na wzniesieniu pomiędzy Laskowicami a Korczewem,  gdyż po prawej stronie można podziwiać piękną panoramę Drohiczyna. Pozostaje już tylko dojechać do samochodu, załadować rowery i wracać do domu. 

Podsumowują trasa raczej łatwa, nawet dla mało zaawansowanych cyklistów. Do przejechania w 3 godziny bez oglądania niczego lub na cały dzień z rodziną lub znajomymi i zwiedzaniem :)


Informacje techniczne:

  • DYSTANS: 60.09 km
  • MIN WYSOKOŚĆ: 135 m
  • MAX WYSOKOŚĆ: 189 m
  • ŁĄCZNIE W GÓRĘ: 205 m
  • ŁĄCZNIE W DÓŁ: 216 m

Komentarze i oceny

średnia ocena ogólna: 5
27 Maja 2015r. o 17:02
Pamiętam te rejony z wycieczki, na której byłem w dzieciństwie. Dzięki za przypomnienie miłych wspomnień!
ocena ogólna
22 Października 2013r. o 01:18
ocena ogólna
8 Września 2013r. o 12:46
Bardzo fajne. Podobają mi się zdjęcia ;)
ocena ogólna
 

Dodaj komentarz

Zaloguj się tutaj


 
 

Wspominane obiekty

Szukaj wspomnienia

Opis wspomnienia
Rodzaj podróży
Miasto
Województwo
Region
 -

Właściciel serwisu:                   Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright 2010-2017 © gdziebylec.pl – cała Polska w kieszeni           Developed by:   Projektowanie stron WWW